Safari w Parku Narodowym Yala

Po trzech latach od pierwszej wizyty, która zrobiła na mnie niesamowite wrażenie, wróciłam na Sri Lankę. O samych wrażeniach i o tym co się zmieniło przez ten czas można napisać wiele, co pewnie kiedyś uczynię. Ale zacznę od jednego miejsca, które mnie zachwyciło – parku Narodowego Yala.

krajobraz-5

Yala jest drugim co do wielkości parkiem narodowym na Sri Lance, obejmuje swoją powierzchnią obszar prawie 100.000 hektarów (to tak jakby powiększyć 2 razy Warszawę albo ponad 100 razy Las Kabacki!), można spotkać w nim 44 gatunki ssaków i ponad 250 gatunków ptaków, w tym kilka endemicznych. Oprócz tego nie brakuje płazów, gadów, bezkręgowców i innych cudów natury.

W Yala spędziliśmy dosłownie cały dzień – o 5:30 rano nasz kierowca grzecznie ustawił się w kolejce do wjazdu, a kiedy opuszczaliśmy park – wstrząśnięci, nie zmieszani po całym dniu jazdy po wertepach – słońce pomalutku chyliło się ku zachodowi.

Przyznam, że przed wyjazdem czytałam trochę o tym miejscu, jednak skupiłam się na informacjach przyrodniczych i opisach żyjących tu gatunków, a nie rozwiązaniach logistycznych. Nie wpadałam na to, że safari może wyglądać trochę inaczej niż „safari” jakie pamiętam z dzieciństwa, kiedy to wjeżdżało się do pilnie strzeżonej, ogrodzonej strefy z dzikimi zwierzętami i właściwie ryzyko, że coś komuś się stanie, jeśli pozostanie w zamkniętym samochodzie, było znikome. Do Yala wjeżdża się natomiast odkrytymi jeepami, co jest genialnym rozwiązaniem dla miłośników fotografii, jednak szybko i na długo podnosi adrenalinę. Szczególnie gdy kilkanaście metrów dalej zza krzaków obserwuje nas lampart… (w tym miejscu gorąco pozdrawiam moją kochaną Mamę, która po każdej podróży straszy, że zabierze mi paszport 😉 )

Do tego należy dodać, że obowiązkowo na wycieczkę trzeba spakować do plecaka co najmniej 3 kilogramy cierpliwości. Wiele zwierzaków można wypatrzyć bez problemów, nad głowami co chwila przelatuje jakiś ptaszek, jednak zobaczyć lamparta czy wargacza wcale nie jest już tak łatwo. Były momenty, kiedy po prostu siedzieliśmy cichutko i czekaliśmy… Tutaj przydaje się też wiedza przewodnika, który zna zwyczaje zwierząt i wie dokąd się udać, by je spotkać. Często niestety oczekiwanie w napięciu przerywały donośne głosy… innych zwiedzających – przewodnicy i kierowcy różnych grup cały czas komunikują się między sobą telefonicznie i informują się nawzajem kto, co i gdzie wypatrzył (każdy chce, żeby biały człowiek wrócił do domu szczęśliwy!), a wtedy pozostali pędzą na złamanie karku w to samo miejsce.

czekanie-na-lamparta
W oczekiwaniu na kiciusia

To był zdecydowanie najmniej ciekawy aspekt tej wycieczki, jednak w przypadku całodniowego safari „godziny szczytu” nie są aż tak bardzo uciążliwe – kiedy większość jeepów opuszczało park około 10:30 rano, dla nas rozpoczynały się długie godziny spokojnych obserwacji. A dzięki naszemu kierowcy-przewodnikowi, wiem co to za miś (wargacz leniwy) kazał na siebie trochę czekać, jaki to wielki wiewióropodobny stwór lubiany jest na Sri Lance (łaskun), co to za orzeł z czubem jak papuga (wojownik indyjski) i jak się nazywają te piękne żółtozielononiebieskie małe ptaszki, w których się zakochałam (żołna).

Koniec gadania, czas na ucztę dla oka 🙂

Sekcja: ssaki różne 🙂

Sekcja: ssaki, których można wypatrzyć najwięcej 🙂

Pełne wdzięku i gracji jelenie aksis:

Koczkodanowate hulmany:

Kameleony, czyli zabawa w chowanego:

Warany, czyli jak mieć duże ciałko i biegać sprintem:

Syzyfowa praca:

owady

Sekcja skrzydlata 🙂

I na koniec – moje ulubione żołny:

Coś Cię zainteresowało? Podziel się ze mną swoim komentarzem!

Spodobały Ci się zdjęcia? Polub post, udostępnij go – będzie mi bardzo miło!

Reklamy

One thought on “Safari w Parku Narodowym Yala

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s