Bagan

is_dsc03010

is_dsc02392

Przyznam szczerze, że żaden dotychczasowy wpis nie sprawił mi tyle trudności. Może nie było ich wiele, ale zawsze, gdy siadałam do białej, wirtualnej kartki, słowa same wpadały na klawiaturę, a wybór zdjęć był oczywisty. Częściej nawet w głowie przed słowami miałam poukładane obrazy, więc napisanie do nich komentarza to naprawdę była bułka z masłem. Jednak tym razem mam dziwne wrażenie, że porywam się z motyką na… świątynie.

Zaczęłam obmyślać wpis o Bagan 24 sierpnia, kiedy ziemia najpierw zaczęła się trząść we Włoszech, a kilka godzin później właśnie w Bagan. Zasmucona obiema tragediami i oburzona medialnym europocentryzmem, który nie przepuszcza przez gruby mur obojętności informacji o jakimś jeszcze nie do końca demokratycznym państewku leżącym gdzieś tam daleko za siedmioma górami, przygotowałam wpis. Pozostało mi tylko zilustrować go zdjęciami. I tu poległam. Minął dzień, potem drugi, zrobił się z nich tydzień, a później kolejny. Po drodze tekst nie przeszedł autokrytyki i musiałam zacząć od początku.

I wtedy poległam po raz drugi – bo jak tu opowiedzieć wszystko i ciut więcej w kilku słowach i paru kadrach? Ciężko, zwłaszcza że o tym miejscu można książki pisać. W moim folderze z birmańską fotorelacją ponad 1200 (sic!) zdjęć jest tylko z Baganu. Tak więc teraz siedzę i wyję do księżyca, ubolewając nad tym, że jestem takim żółtodziobem co nie potrafi jednym sprawnym naciśnięciem klawisza kasuj usunąć co najmniej tysiąca plików.

Wracając jednak do meritum – w telegraficznym skrócie: Bagan (znany również jako Pagan) nie wiadomo dokładnie, kiedy został założony – dumni tubylcy w legendach mówią o V wieku p.n.e., inna wersja wspomina o połowie IX wieku n.e., a z kolei badania archeologiczne przesuwają tę datę o co najmniej 100 lat później. Faktem jednak jest, że w okresie swej świetności miasto było stolicą Pierwszego Imperium Birmańskiego i upadło pod koniec XIV wieku.

Drugim faktem jest to, że pomimo upływu czasu, kilku silnych trzęsień ziemi i fatalnej opieki konserwatorskiej, na tym terenie zachowało się do dzisiaj ponad 2000 obiektów sakralnych – świątyń, klasztorów i pagód, a cały obszar wpisany jest na Światową Listę Dziedzictwa UNESCO.

Trzecią kwestią, o której warto pamiętać jest fakt, że część świątyń została wybudowana, aby ich fundatorzy mogli odkupić swoje grzechy. Patrząc na budowle, ich rozmach i kunszt, można się domyślić, że raczej nie chodziło o kapryszenie przy kolacji czy nieposłuszeństwo wobec starszych. Największą świątynię, Dhammayan Gyi, zbudował w XII wieku król Narathu, który objął tron po zamordowaniu swojego ojca i brata.

We wrześniu 2015 r. spędziliśmy w Paganie trzy dni, podczas których odwiedziliśmy naprawdę wiele miejsc. I niezależnie czy były to największe, najsłynniejsze, najwyższe i najświętsze świątynie, czy też malutkie, położone na odludziu i sprawiające wrażenie opuszczonych pagody, łączyło je jedno – można w nich było spotkać nie tylko turystów i kramy z chińskimi pamiątkami, lecz także wielu lokalnych mieszkańców, dla których są one ważnym elementem codziennego życia duchowego. Nie wiem, jak sytuacja wygląda dzisiaj, z pewnością miejsce to będzie coraz liczniej odwiedzane, patrząc na dynamiczne tempo rozwoju Mjanmy, ale cieszę się, że zdążyłam poczuć wyjątkową, prowincjonalną atmosferę miejsca, które nazywano kiedyś „Miażdżące wrogów”.

Życie codzienne:

Poruszanie się po Baganie:

Codzienność w świątyni:

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s